niedziela, 26 stycznia 2014

Rozdział 5

- Nie to nie morze być prawda - powiedział i wybiegł z domu , trzaskając drzwiami . Liam popatrzył się na mnie bezradnie 
- Możesz już iść - powiedział Liam .
Zrobili mi przejście , popatrzyłam się jeszcze raz na nich , wyminęłam i wyszłam  . Stanęłam w miejscu   rozglądając się do okola .
Ocknęłam się w domu na kanapie . W moim domu . 

- To musiał być sen  - powiedziałam sama do siebie .
Usiadłam na kanapie , a prze de mną siedział Justin 

- To nie był sen - zapewnił i spuścił głowę w dół  
                            
                            --- Oczami Harry'ego ---
Nie to nie morze być prawda . Jeszcze nie to pokolenie . Mówiłem sobie w myślach . Złapałem się za głowę , zacząłem ciągnąc się za końcówki włosów .

- Styles ? - usłyszałem głos za sobą . Odwróciłem się w stronę dochodzącego głosu .
- Co ?! - krzyknąłem na osobę , a tom '' osobą '' okazał się Lou 
- Stary spokojnie , to tylko przeznaczenie - podszedł bliżej - Nic nie wiadomo - zapewnił .
- Jak '' nic nie wiadomo '' - próbowałem naśladować jego głos - Pra babcia , babcia , mama i jeszcze ciocia - uspokoiłem się trochę - Mówiły że to przeznaczenie . Dopiero dzisiaj mija 5 pokolenie odkąd zmarła ostatnia anielica księcia - wytłumaczyłem spokojnie 
- A morze to jeszcze nie to pokolenie - zaczął , podszedł krok w moją stronę - Nie pamiętasz tego dnia ?


                               ---  5 pokoleń w wstecz ---
Był pochmurny dzień w Londynie . Padał śnieg . I dzisiaj moje 15 urodziny 

- Harry , choć do babci - no wreszcie
Pobiegłem do przed pokoju , a w nim stała babcia 

- Babcia - powiedziałem i rzuciłem się na moją babunie 
- Dzisiaj czas , ubieraj się - zdziwiło mnie jej pytanie . Ale ubrałem się i grzecznie czekałem aż babunia skończy coś tłumaczyć rodzicom . Po chwili czekania odwróciła się w moją stronę . Po chwili doszliśmy do lasu , w lesie była polana 
- Wnusiu - zaczęła nie pewnie babcia - Wiesz że mam swoje lata , i muszę to przekazywać  z pokolenia na pokolenie - odwróciła wzrok ode mnie i poszła w przód . Zatrzymała się na środku polany - co tak stoisz , choć - zawołała .
Nie pewnie poszedłem w stronę tam gdzie stała moja babcia .
- Usiać - usiadłem - Jesteś Harry Styles , anioł ciemności . który będzie musiał wypełnić przeznaczenie . Za 5 pokoleń poznasz kobietę ... anielice , będziesz musiał ją ochronić przed złem i dobrem , miłościom od innego faceta ...


                              ---    Powrót  do teraz  ---
- Nie umiem zapomnieć . Ale jeszcze nie pojawiły się znaki że to ona - powiedziałem 

- Więc nie masz się czym martwic - Lou poklepał mnie po plecach - Ho wracamy do domu - powiedział . 
W drodze do domu rozmyślałem nad tymi znakami , ale jakie one miały być ? . Po powrocie do domu , od razu skierowałem się do pokoju . Drzwi zamknąłem na klucz , rzuciłem się na łóżko i nadal myślałem o tej anielicy i o słowach babuni
                             --- Następnego dnia ---
- Styles wstawaj już ! - zaraz w mordę dostaniesz  , mówiłem w myślach - A co z akcjom ! - po niewypowiedzianych słowach zerwałem się z łóżka jak by się paliło 

- Jakiej akcji ... czego nie wiem - Popatrzyłem się na Louisa z znakiem zapytania wyrysowanym na twarzy 
- No bo ten - jąkał się , jest źle - Mieliśmy jechać po ...

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Co miał powiedzieć Lou ? Po kogo jadą ?
                       Hejoooooo... ! :D
Bum mamy rozdział :] (sory że krótki ale na razie czasu mi brak )
                           Zostaw kom. jak się podobało ^.^ 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz